czwartek Sierpień 17th 2017

Plaża

Zbyt zajęta jestem sprostaniem swoim wymaganiom, by mieć czas pomyśleć o twoich. Widze jak czasami się starasz, pomagasz mi. Często potem i tak padam wyczerpana. Możesz odejść. Mnie męczy ta bieganina. A co dopiero Ciebie. Tkwić w tym absuralnie trudnym świecie.

Możemy wyjechać za miasto, gdzie bez wyrzutów oddam się niedzielnym przyjemnościom, ale w końcu i tak będzie trzeba wrócić. No idź już.

Perfekcjonizm nie pozwala

Nagle wybudził mnie ze snu

Nagle wybudził mnie ze snu dźwięk dozownika perfum, a ich nagły zapach momentalnie mi ciebie przypomniał. Ostry, ciężki, ale lekko słodki zapach, który dobrze komponował się z czarnymi ubraniami. Niepozornie łagodna twarz i dość wątłe dłonie, którymi kurczowo trzymałeś moje łydki, gdy zasypiałeś mi na kolanach. Kiedy wysłałeś mi nasze zdjęcie, zrobione telefonem komórkowym w łóżku (standardowe jesteś piękna, taka rano), a potem chciałeś zabrać na spacer, postanowiłam odejść. Po prostu byłeś dla mnie zbyt miły i przeczuwałam, że bardzo dobry z ciebie człowiek. Raczej się nie myliłam. Wtedy jeszcze byłam niedouczona, że Dobro i Piękno mają ze sobą dużo wspólnego. Zostawiłam to dla kretyna, który mnie zdradzał i mówił zajmij się czymś. Poza tym nigdy nie zabrał mnie na spacer.

Nic wielkiego, przykład jeden z wielu, tak tylko zastanawiam się, co ja właściwie robię?

/napełniony jak zbiornik łatwopalny lotniczym paliwem, które dało mi (mu) siłę, dzięki której rok później wystrzeliłem (wystrzelił) na orbitę, zostawiając na dole problemy życia rodzinnego, prokreacji, niedomytych szklanek i nieskoszonych trawników (N.L.)/

Typ nie powinien używać tych perfum. Siedzi i mnie wkurwia.

 

Poza tym, w nowej szkole chyba dobrze, codziennie dowiaduje się jak bardzo jestem słaba. Skoro już tu jestem, kilka polaroidów z życia (mojego) wziętych. Co zrobić by obraz napełniony był znaczeniem tak, jak zapach ostatniej relacji poznań-opole i aby znaczenie to było czytelne nie tylko dla mnie?

 

 

Ps. Dlaczego na wykładzie z filozofii, z całej grupy tylko ja odpowiadam nie wiem?, co ze mą. Upragniony moment, by paraliżujące przeczucie minęło. Że nie pasuję, że nie zdołam, że nie jestem nikim takim, żeby coś kiedyś wielkiego. Cokolwiek. Może mam zbyt banalne marzenia. Żeby być dobrym, mieć dom i kogoś, kto weźmie na poważnie to, że się boje. Rozszyfruje mnie, zanim zdołam go oszukać. Po co tu jestem? czy jestem w stanie oddać z siebie coś, co chcielibyście oglądać?

Nie mogę przecież

Nie mogę przecież rościć sobie prawa do dobrych wspomnień o nich, o którymkolwiek, nie mogę. Nie mogę powtarzać sobie, człowiek pamięta tylko to, co dobre, nie mogę jeszcze bardziej się upadlać. Czasami wydaje mi się, często wydaje mi się, codziennie prawie o tym myślę, no może co drugi dzień, że zostałam przez nich upokorzona. Ach biedna dziewczyna, w tak młodym wieku, zachłanna, zdradzona, niepokochana, a i przecież odrzucona przez Niego zaraz po urodzeniu. Mówiłam było, minęło, ale widzę jak nisko upadłam, przecież nie mogę z uśmiechem pytać kogoś, kto pluł mi w twarz, ach, pamiętasz te piękne chwile razem? W ich głowach tli się przecież obraz zniechęcenia, znużenia, a może nawet obrzydzenia. Chyba tylko dwóch kochało mnie naprawdę, już widzę, jak jeden staje jutro przed ołtarzem z inną nadwrażliwą brunetką, a może dla odmiany z głupią blondynką, a drugi, a do drugiego dzwonie jak się upije i pytam, czy jestem coś warta. Dlaczego tak nisko siebie oceniam? Pragnę się wycofać, uciec, zasnąć. Nie oszukujmy się, z tym drżeniem i strachem nie zostanę nikim szczególnym. Nie jestem. Nie jestem nikim wyjątkowym, zachwycam się byle komplementem. Po prostu sobie przemijam. Dzień po dniu. Co to za błahe problemy, zajmij się czymś magdo. Przestań myśleć, natychmiast, już nigdy nie myśl. Bezsensownie obwiniam cały świat, gdy ode mnie wszystko zależy. Chcesz zmarnować swoje życie na gówno warte przemyślenia? Za dużo tracisz na nie czasu, twój strach to głupi wymysł, wymyśliłaś sobie to, że tak ci trudno, po prostu wstań, zjedz śniadanie, przejdź się, na tym polega życie. Wyobrażasz sobie bógwieco, za wiele.

Nie bierz mnie za rękę, nie głaszcz mnie po głowie, nie mów, że już dobrze, nie zostawaj do jutra, nie obiecuj, że nie skrzywdzisz, wiem i tak, zostanę tu sama. Naiwna jak dziecko, wyciągając przez sen ramiona do kogokolwiek. Kimkolwiek jesteś, nie chcę żebyś przychodził.

Żeby mnie tramwaj w tym wszystkim nie łupnął lepiej, będę się trzymać ziemi, najlepiej chodnika, obsranego, ponoć Wilda z tego słynie. Mówią, że w centrum to raczej jest więcej krwi niż tego.

;

MISS YOU

Czy

Czy Wy wszyscy naprawdę uważaliście
to, co dla mnie i we mnie najważniejsze za irytujące, wyolbrzymiane
i beznadziejnie nadwrażliwe? Początkowo zachwyceni złudnym
dystansem i odwagą na prostotę, później dziecinnie zrozpaczeni
dojściem do sedna, do kruchego, niepewnego, zanadto wylewnego
środka? To, co mam dla mnie najcenniejszego daleko jest od bycia
rozsądną, znającą odpowiedź na nawet nie zadane pytania i mającą
swoje fascynujące życie gdzieś tam, gdzie nie można się dostać.
Gdzie Wasze jajca, by dobrać się do samego wnętrza i zdobyć się
na odwagę pomocy tej niespokojnej mi. Posplatania Wnętrza i
Zewnętrza, docenienia tego, co życie zmusza skrywać. Im bardziej
staracie się mnie z tego ogołocić, tym bardziej to cholerstwo
wyłazi i już jest pod gardłem, zaraz będzie łzawić w oczach,
nie wiadomo co jeszcze. Rano stanowczo odmawiam współpracy, krzyczę, a
gdy tylko się ściemni znów czuję, że nie potrafię oddychać
jedynie swoimi płucami. Potrzebuje dodatkowych, cudzych, gotowych
oddać swój tlen. Jedynaczka-bliźniaczka, jedność i połowa,
paradoks. Przeglądając pamiątki po nich, podśmiechując się w
duchu, mam ochotę składać im wspólne życzenia na Boże
Narodzenie, przemawiać jakby do jakiegoś ludu zgromadziliście się
tutaj albowiem wszystkich was kochałam
, ale potem przychodzi smutek.
Ile jeszcze.

Gotowałeś mi gulasz z serc, a może
tylko po to, bym odczepiła się od Twojego?

 Page 1 of 56  1  2  3  4  5 » ...  Last »